Po bardzo dobrej drugie połowie KK Polonia Bytom niestety nie sprostała liderowi tabeli, przegrywając z AZS-em AGH Kraków 75:82.

Dwie połowy, dwa oblicza, dwóch dyktujących tempo. Skrajność wypierała konsekwencję, co poskutkowało prężnymi emocjami i uczuciem niedosytu, że można (a nawet trzeba) było z tego meczu wycisnąć więcej kropli zadowolenia.

Wszystkiemu winne pierwsze 20 minut gry. Bać się może dziewczynka z zapałkami na początku miesiąca, że nie starczy jej do ostatniego, a tymczasem to „Poloniści” chyba przestraszyli się tych statystyk złocistych krakowian z obecnego sezonu i od początku spoglądali z lękiem na rywala. Raptem dziewięć punktów w ćwiartce otwarcia, masa błędów w rotacji defensywnej i 12 strat w pierwszej połowie. To było paliwo AGH-u, tym żywili się do syta.

Miguel Zamora już do przerwy uzbierał 18 z 22 pkt., trafiając 4 trójki. Owszem wyglądał na kogoś kto może do oporu trafiać ze szczytu, jednak jak się okazało po zmianie stron, odpowiednio przyciśnięty i straci piłkę w dryblingu, i poda w próżnię. Niemniej mieć takiego dyrygenta w swoich szeregach, który potrafi rozpalić ogień jedną myślą swą to królewskie szczęście. Ostatnim zawodnikiem z pozycji numer jeden o podobnej skali talentu, którego mogliśmy gościć w hali „Na Skarpie” był chyba Nikodem Sirijatowicz z Jarmaleksu Polonii Leszno.

Szkoleniowiec Mariusz Bacik musiał natchnąć swoich podopiecznych w przerwie, bo w drugich 20 minutach z bojaźliwości nie zostało już nic. Krok po kroku, tak po Małyszowsku skupiając się na najbliższym skoku/posiadaniu bytomianie zbliżali się do przyjezdnych. A gdy tuż po rozpoczęciu ostatniej części i punktach najpierw Krzysztofa Kurdubskiego, następnie Norberta Kujona i akcji „and 1” centra Polonii na tablicy zamigotało radośnie 60:64. I hala „Na Skarpie” odezwała się tłumnie, i nikt już nie myślał o bilansie 19-1, o milionie małych, średnich i wielkich punktów rzuconych przez zawodników Wojciecha Bychawskiego w tym sezonie.

Szczęśliwego zakończenia jednak nie było. Akademicy przetrwali najgorsze i utrzymali ostatki prowadzenia. Czasem sprzyjali im odwieczni inspicjenci losu, jak wtedy gdy Michał Borówka trafił rozkloszowany rzut hakiem, wyciągany gdzieś spod bioder w sytuacji bardzo napiętej.

Od -22 do -4 – wspaniała była to pogoń „Polonistów”. Bardzo agresywny był Adam Bączyński (17 pkt., 5 as.), „Norbi” potwierdzał klasę jednego z najlepszych shooterów w lidze (20 pkt., 4/8 za 3), Kurdubski przyćmił swojego vis a vis Bartłomieja Podworskiego (10 pkt., 15 zb.), a Kuba Pawlak po przerwie rozbijał się w izolacjach (19 pkt., w tym 15 po zmianie stron). Ta drużyna ma naprawdę spore możliwości.

KK Polonia Bytom – AZS AGH Kraków 75:82 (9:23, 24:27, 19:14, 23:18)

Polonia: N. Kujon 20, J. Pawlak 19, A. Bączyński 17, K. Kurdubski 10, T. Wróbel 3, M. Moralewicz 3, K. Szmidt 3, M. Zapert.

AGH: M. Zamora 22, B. Czerwonka 17, S. Dusiło 14, K. Mamcarczyk 13, M. Koperski 6, M. Borówka 4, I. Wasyl 3, B. Podworski 3, D. Dyrda, M. Medes, W. Majka.

 

Adam Bochenek

 

Wróć


Facebook