foto. Laura Kwaśniewska

Fantastyczny początek fazy play off dla KK Polonii Bytom. „Poloniści” bardzo (a nawet bardzo bardzo) pewnie pokonali MKKS Rybnik 96:61 i w serii do dwóch zwycięstw prowadzą 1-0.

- Bo ten Rybnik, proszę pana, to on tej Polonii leży, proszę pana – skwitowała Retrospekcja, sięgając w głąb swej pamięci i terminarza rozgrywek 16/17. I doprawdy trudno się z tym nie zgodzić. Trzecie spotkanie w obecnych rozgrywkach między obiema ekipami, trzecie zwycięstwo Polonii, trzecie różnicą ponad 20 „oczek”. Zachwycająca regularność.

Gospodarze rzucili powyżej 90 punktów po raz trzeci w sezonie, jednak to TA defensywa wygrała to spotkanie. Przyjezdni w ciągu pierwszych sześciu minut meczu potrafili zdobyć tylko 3 punkty. Nie dlatego, że zawodziła ich skuteczność, przestrzelali jumpery z otwartych pozycji. Nie, to agresywna obrona podopiecznych Radosława Kucińskiego, pułapki, podwojenia, rotowanie, pomoc ze słabej strony – zmuszały rybniczan do oddawania kontestowanych rzutów pod presją czasu lub wymuszały straty (6 w pierwszej kwarcie MKKS-u). Ars defendi. Sztuka obrony. W schematach gości w pierwszych fragmentach funkcjonowały jedynie izolacje Łukasza Ochodka na lewym bloku, z których albo rzucał fade away’e albo rozrzucał piłkę na obwód. Koszykarze MKKS-u musieli martwić się o każdy punkt. Przy stanie 92:57 na minutę przed końcową syreną, po niecelnym wolnym Marka Sidora, trener Łukasz Szymik krzyknął do swojego podopiecznego: „Przymierz dobrze, 60 wygląda bardziej twarzowo”.

Dopóki mecz był na wokandzie rozstrzygania rywalizacji, Polonia wyglądała jak drużyna z aspiracjami, bardzo konsekwentnie po obu stronach parkietu. Jedyny mały problem dotyczył gry na tablicach, zwłaszcza lineupu bez Piotra Wojdyra. Ostatecznie to goście wygrali zbiórki, ale właściwie nieznacznie (39:41).

Spotkanie rozstrzygnęło się relatywnie wcześnie, więc kibice mogli się zachwycać na spokojnie basketem wieczorową porą. A było na cześć czego wznosić peany. Emil Podkowiński tuż przed spotkaniem otrzymał statuetkę dla zawodnika najlepszej piątki sezonu regularnego grupy C i dostał skrzydeł.  Dwa monstrualne, błogosławione i zawstydzające alley oopy w jego wykonaniu (w tym jeden wykończony jednoręcznie) to absolutny top5 akcji trwających rozgrywek. Biali potrafią skakać.

W trzeciej kwarcie, gdy mecz wchodził już do zamrażarki, bardzo gorący stał się Grzegorz Zadęcki. Dwie back-to-back trójki odpalone przez kapitana Polonii, w sumie trzy w czterech kolejnych akcjach ponownie rozgrzały bytomską publiczność. Skrzydłowy „Polonistów” okazał się najskuteczniejszym graczem dnia – 27 pkt. 7/10 za 3.

Aż 5 koszykarzy gospodarzy zaliczyło podwójną zdobycz punktową, Piotr Wojdyr skończył mecz z double double, a trójka Wróblewski, Wróbel, Bączyński rozdała w sumie 17 asyst. Wskaźnik asyst do strat całej drużyny (2,1) także mógł zaimponować. 

W najbliższą sobotę rewanż w Rybniku i mamy nadzieję, że ta seria pierwszo rundowa zakończy się tego samego dnia.

KK Polonia Bytom – MKKS Rybnik 96:61 (25:12, 22:11, 24:18, 25:20)

Polonia: G. Zadęcki 27, E. Podkowiński 22, P. Wojdyr 13, A. Bączyński 12, B. Wróblewski 11, Sz. Podgórski 4, T. Wróbel 4, J. Pawlak 3, K. Kołodziejczak 0, R. Sebrala 0.

MKKS: Ł. Ochodek 11, R. Królikowski 9, B. Sładek 8, M. Sidor 7, Ł. Piórkowski 6, A. Mazur 5, T. Czajkowski 4, E. Tomko 4, R. Koczy 4, A. Grocki 2, A. Białdyga 1, R. Grzybek 0.

 

Adam Bochenek

Wróć


Facebook