foto. Laura Kwaśniewska

Kolejna seria gier, kolejny trudny przeciwnik. Naprzeciw bytomian stanie drużyna SSK Rzeszów.

Rzeszowianie mimo, że okupują aktualnie dopiero jedenastą lokatę w ligowej tabeli to wciąż pozostają w walce o playoffy. I świat się nie zdziwi wcale, ni oczu nie wytrzeszczy, gdy podopieczni Łukasza Lewkowicza na koniec rundy zasadniczej zalegną na chociażby szóstej pozycji. Obecnie mają raptem jedną wygraną mniej na swoim koncie od „Polonistów” (bilans 8-13).

Drużyna z rzeszowczyzny nie przegrała od czterech kolejek i to co wyprawiają koszykarze SSK w ostatnich tygodniach to naprawdę ciekawy ewenement trwających rozgrywek. Rzeszowianie są jak Struś Pędziwiatr – nikt nie gra obecnie od nich szybszej koszykówki. Średnia z 3 ostatnich potyczek to 103 pkt. na mecz (w tym 115 i 112) oraz tempo gry na poziomie blisko 90 posiadań (!) (wskaźnik w granicach 80 już jest wynikiem bardzo dobrym). Stąd liczba pozycji rzutowych dobrych wzrasta kosztem tych bardzo dobrych i znakomitych.

W ostatnim pojedynku SSK pokonało (a jakżeby inaczej) Zagłębie Sosnowiec 112:107, co ciekawe rozgrywając spotkanie ligowe także dzień wcześniej (wygrywając z MKKS-em Rybnik). To był chyba pierwszy przypadek w historii II ligi, gdy jedna z drużyn rozgrywała swój mecz back-to-back. Znakomicie w tym zatłoczonym czasie zaprezentował się Krzysztof Banyś, kończąc ów dwumecz ze średnią linijką: 33,5 pkt., 5,5 zb., 5 as.

Spotkanie nr 1 między obiema ekipami popisem podopiecznych Mariusza Bacika, którzy zwyciężyli 107:72. Zaciskamy kciuki i kciuczęta za powtórkę tamtych fantazji.

SSK Rzeszów vs. KK Polonia Bytom sobota 10.02.2018 godz.18.

 

Adam Bochenek

 

Wróć


Facebook